Wstęp

Jeżeli pragniesz się dowiedzieć czegoś o historii Marszy Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej to trafiłeś w dobre miejsce. W kolejnych rozdziałach przedstawiamy wydarzenia i ludzi dla których Niepodległość nie jest słówkiem, ale wyzwaniem do czynu!

Z MAŁYCH RZECZY, TWORZĄ SIĘ RZECZY WIELKIE

Ta historia dla niektórych zaczyna się w sierpniu 1914 roku, gdy z krakowskich Oleandrów wyruszyła Pierwsza Kompania Kadrowa. Ale może zaczyna się o wiele wcześniej: gdy Józef Piłsudski swoją „szaleńczą” wizją Niepodległości zaraził innych? Jedno jest pewne: z małych rzeczy, tworzą się rzeczy wielkie. I tu jest miejsce dla podziękowań. Zebranie, opracowanie i umieszczenie kolejnych materiałów nie byłoby możliwe gdyby nie ogrom pracy wykonanej przez Artura Śmigrodzkiego i Michała Andrzeja Rybaka. Dziękujemy też za wsparcie jakie otrzymaliśmy od Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Myśl o upamiętnieniu Czynu 6 Sierpnia nabierała kształtu już podczas obchodów w 1922 roku, kształtowała się podczas manewrów strzeleckich w 1923 by wreszcie zaowocować w 1924 roku  I-m Marszem, w którym bierze udział 7 drużyn. Jak opisać przeżycia twórców, czy uczestników tego przedsięwzięcia? Postanowiliśmy oddać głos Tym, którzy u zarania II Rzeczypospolitej postanowili przenieść żagiew Niepodległości z pól bitewnych w formę marszowej rywalizacji Związku Strzeleckiego, a których imiona, czyny i dokonania zostały wymazane przez okupantów ze zbiorowej pamięci narodu.

Urząd do Spraw Kombatantów
i Osób Represjonowanych 

Przemówią znowu twórcy  Marszu: jak major Henryk Muszkiet Królikowski, zamordowany przez Sowietów w Charkowie, major Kazimierz Kierzkowski, skromni uczestnicy jak Marian Krawczyk i wielu innych. Znowu staną przed nami drużyny strzeleckie, jak co roku czekające na sygnał startu rankiem 6 sierpnia w Oleandrach, idące równym tempem krakowską szosą do Słomnik, Miechowa, Wodzisławia i Jędrzejowa, walczące o każdą minutę na podejściach do Kielc. Spojrzymy znowu w utrwalone na starych fotografiach twarze zwycięzców, Kapiasa, Kmicica, Barana czy Urbańskiego i zadumamy się nad nietrwałością ludzkiej pamięci, która pozwoliła im przepaść w otchłani czasu tak dokładnie, że nie znamy ich późniejszych losów. Wspomnimy ludzi bez których istnienie marszu na poszczególnych etapach byłoby niemożliwe, skromnych i ofiarnych członków lokalnych komitetów goszczących marsz i biorących na swoje barki wszystko to co nazywamy dzisiaj logistyką, jak państwa Kogucińskich ze Słomnik czy Przypkowskich z Jędrzejowa.

Praca ta przeznaczona jest dla każdego. Osób zawodowo zajmujących się historią, uczniów, studentów, uczestników marszów z plutonów cywilnych, strzeleckich i wojskowych, wreszcie dla szerokich rzesz społeczeństwa, którym bliska jest idea Marszu „ Idź i Czyń !”.

Jak tworzyła się nasza historia? Oddajmy głos ludziom, którzy tak w 1927 roku opisywali Marsz i jego pierwsze lata.

WARSZAWA 1927 – NAKŁADEM ZWIĄZKU STRZELECKIEGO
HISTORIA „MARSZU SZLAKIEM KADRÓWKI”

Tak jak każdy skutek ma swoją przyczynę i tak jak każda rzecz ma swoją biografię, również każda akcja, każdy czyn ma swoją genezę i swoją historię. Otóż i „Marsz Szlakiem Kadrówki” ma również swoją przyczynę powstania, ma swój początek i trzechletnią historię Przyczyną zaprojektowania „Marszu Szlakiem Kadrówki’ był sport, który w roku 1921-1922 zaczął dopiero przejawiać swoje życie i puszczać pierwsze korzonki w łonie oddziałów, obwodów i okręgów strzeleckich. Ówczesny referent Komendy Głównej, ob. Muszkiet, biorąc pod uwagę, że sport powinien być przystosowany do potrzeb Związku Strzeleckiego a nie odwrotnie, zaprojektował, jako uzupełnienie wyszkolenia polowego i strzeleckiego Strzelca – wprowadzenie zawodów marszowych, które by z członków Związku Strzeleckiego uczyniły dobrych i wytrwałych żołnierzy – piechurów.

Oto przyczyna, której skutkiem jest „Marsz Szlakiem Kadrówki”.

Genezą zaś, początkiem i myślą przewodnią „Marszu Szlakiem Kadrówki” były dwa fakty historyczne, które w życiu dwóch narodów miały przełomowe znaczenie i które projektodawca „Marszu” pragnął położyć jako podwaliny moralne nowoczesnego czynu sportowego, który się nazywa „Marszem Szlakiem Kadrówki”.

Faktem pierwszym była w starożytności bitwa pod Maratonem, gdzie wódz Greków Milcjades pokonał Persów i gdzie goniec wystany przez zwycięskiego wodza do Aten, stolicy Grecji, odległej od pól Maratonu 42 km., przebiegł jednym tchem, choć był ranny, tę przestrzeń i wykrzyknąwszy gromkim głosem, wobec zgromadzonego narodu: „Zwycięstwo”!… padł martwy u stóp ojców miasta.

Komendant Główny Związku Strzeleckiego
1912-1914
Józef Klemens Piłsudski
ur. 5 grudnia 1867 w Zułowie
zm. 12 maja 1935 w Warszawie
(Foto: ze zbiorów Wikipedii)

Czyn wojownika greckiego jest jedynym tego rodzaju, jaki zanotowała historia.

Czyn ten, czyn wykonania za wszelką cenę otrzymanego rozkazu i czyn sprawności fizycznej, który po dzisiejszy dzień służy przykładem dla atletów całego świata, miał posłużyć jako filar moralny „Marszu Szlakiem Kadrówki’.

Fakt drugi, który stał się drugim filarem moralnym „Marszu Szlakiem Kadrówki” był wymarsz pierwszej Kompanii Kadrowej z Krakowa w dniu 6 sierpnia 1914 r. i rozkaz Komendanta Piłsudskiego, wygłoszony przed frontem Kadrówki w dzień jej wymarszu. Ten czyn „szaleńczy”, ta wiara w powodzenie Sprawy, wbrew woli części własnego, spodlonego niewolą narodu, ten pierwszy krok Wojska Polskiego Nowej Niepodległej Polski i ten pierwszy marsz Kompanii Kadrowej na Michałowice, Miechów, Jędrzejów i Kielce wydał się autorowi projektu „Marszu” najodpowiedniejszym podłożem i najodpowiedniejszym terenem dla wprowadzenia w życie imprezy sportowej, która łączyła w sobie historię, tradycje żołnierskie i wyczyn sportowy nowoczesnego maratończyka.

To też śmiało można rzec, iż Goniec Maratoński i Pierwsza Kompania Kadrowa, są rodzicami chrzestnymi nowoczesnego „Marszu Szlakiem Kadrówki”.

Pierwotny projekt „Marszu” znajdziecie czytelnicy w Nr – 13/27 „Strzelca” z dnia  15 września 1922 r.

W tym miejscu następuje drugi etap „Marszu Szlakiem Kadrówki”, bowiem od zaprojektowania do realizacji czegoś, jest taka odległość, jak między ziemią i niebem. 

W on czas (rok 1922) za komendantury Wł. Malskiego, Związek Strzelecki był w okresie utrwalania zdobyczy organizacyjnych, to też wykonanie projektu „Marszu” naszkicowanego wtedy, trzeba było odłożyć na czas późniejszy, na czas ruchu wewnętrznego w organizacji. Wtedy zręby Związku i ich umocowanie było potrzebniejsze.

To też projekt „Marszu Szlakiem Kadrówki leżał sobie w roczniku „Strzelca” aż do roku 1924.

Dopiero następny Komendant Główny, ob. Kazimierz Kierzkowski, wyciągnął projekt Muszkieta na światło dzienne i wcielił go w życie 6 sierpnia 1924 roku.

Od tego czasu upłynęło już trzy lata. Trzy razy więc słońce obeszło świat w koło i trzy razy maszerowaliśmy szlakiem Pierwszej Kadrowej z Krakowa do Kielc, do tej strzeleckiej „Mekki”.

A liczba „pątników” z roku na rok wzrastała i wzrastała.

W roku 1924 – 7 drużyn, czyli 91 ludzi, W następnym 1925 roku 100% więcej: – 14 drużyn – 182 ludzi. Wreszcie rok bieżący 1926 gromadzi w Krakowie 71 drużyn – 923 ludzi i to nie tylko strzelców, lecz również wojskowych, sportowców i niewiasty.

Komendant Główny Związku Strzeleckiego
1919-1923
Władysław Antoni Malski

ur. 24 lipca 1894 w Zarudziu
zm. 1941
(Foto: ze zbiorów Wikipedii)

Wyniki z każdym rokiem się poprawiają, tężyzna rośnie, wytrawnych piechurów coraz więcej przybywa, na chwałę Polski, Komendanta i Związku Strzeleckiego.

Dziś patrzymy już w rok 1927.

Co on nam przyniesie?

Czy tylko o liczbę dobrych piechurów gromadzących się na Szlaku Kadrówki nam chodzi?

Nie – chodzi o ducha narodu, który zduszony w odmęcie niesnasek i partyjnictwa społecznego nie może wraz z nami na tym szlaku kieleckim, odżywczym powietrzem odetchnąć i ku lepszemu jutru swoją myśl skierować.

STRZELCY! Rok 1927, i IV „Marsz Szlakiem Kadrówki” powinien być jeszcze większym wysiłkiem naszej organizacji, jeszcze większą demonstracją tężyzny ducha i sprawności ciała i oby siła tych dwóch czynników rozproszyła i zniweczyła chmury, gromadzące się na horyzoncie Polski, tak wewnątrz jak i zewnątrz jej granic.