ROK 1930: VII Marsz Szlakiem Kadrówki

Na Straży: organ Wojewódzkich Komitetów W. F. i P. W.Katowice –

Kraków- Kielce. R.4, 1930, nr 16

              MARSZ SZLAKIEM KADRÓWKI.

W związku z 16-letnią rocznicą marszu pierwszej kadrowej kompanii strzeleckiej Wojsk Polskich w dn. 6 sierpnia 1914 r. od był się jak co roku Marsz Szlakiem Kadrówki. W przeddzień wymarszu odbyły się w Krakowie niezwykle podniosłe uroczystości. O godz. 9-tej rano odprawił Mszę św. ks. Borowiczka w kościele Mariackim przy licznym u-dziale publiczności oraz drużyn przygotowujących się do dorocznego marszu.

Po mszy św. dowódca OK V gen. dyw. Łuczyński przyjął defiladę drużyn, hufców szkolnych, drużyn strzeleckich, przysposobienia wojskowego, kolejarzy, akademickiej Legii mocarstwowej.

Defiladzie przyglądała się licznie zgromadzona publiczność, reprezentanci władz, sfer wojsko wych, uczelni uniwersyteckich, oraz reprezentanci władz miejskich, sądu, poczty.

Imieniem województwa był wicewojewoda Mikosz, Uniwersytet Jagielloński reprezentował rektor Hoyer i prof. Wilkosz. Korpus oficerski był in gremio z generałem Łuczyńskim i płk. dypl. Boleslawiczem na czele.

Władze miejskie reprezentował wiceprezydent miasta Szneider, starostwo grodzkie p. Matuszyński, pocztę dyr. Dutczyński, sąd okręgowy wiceprezes Matakiewicz. Imieniem BBWR przybyli poseł Bol. Pochmarski i płk. dr. Kaplicki. Zarząd głównej komendy Strzelca miał swego przedstawiciela w osobie mjr. Rusina z Warszawy. W imieniu komendy okręgowej był mjr. Naimski. Federację Związku obrońców ojczyzny reprezentowali: płk. Belina Prażmowski, dr. Chan, mjr. Błażewicz. Jako przedstawiciel Związku turystycznego — płk. Augustyn.

O godz. 6-tej przy Smoczej Jamie zgromadziły się oddz. Zw. Legionistów z płk. Beliną-Prażmowskim na czele, drużyny b. wojskowych i star. rezerwistów.

Do zebranych przemawiał prezes krak. koła rezerwistów i b. wojskowych Broczyner i poseł Bolesław Pochmarski wzywając do pracy dla dobra państwa.

Kończąc, wzniósł podobnie jak i poprzednik okrzyk na cześć Rzeczypospolitej, Prezydenta Mościckiego i Marsz. Piłsudskiego, podjęty entuzjastycznie.

Orkiestra odegrała hymn państwowy.

Następnie sformował się pochód który zaczynał związek legionistów, poczem szli członkowie związku sybiraków, a za nimi stowarzyszenia rezerwy i b. wojskowych. Na czele szli poseł Bolesław Pochmarski, b. długoletni prezes okręgu, płk. Belina Prażmowski, obecny prezes okręgu, oraz dr. Łukasik, prezes miejscowego oddziału Związku Leg.

Uczestnicy pochodu szli ulicą Podzamcze, Grodzką, św. Gertrudy, Andrzeja Potockiego, skąd udali się na Rynek, gdzie przed odwachem, był punkt zborny wszystkich oddziałów, biorących udział w uroczystości.

Mimo ulewnego deszczu, jaki pod wieczór zaczął padać w Krakowie, na ulice wyległy tłumy ludzi i przyłączały się do maszerujących oddziałów.

Miasto było bogato ustrojone flagami narodowymi.

Na Rynku maszerującą grupę z Wawelu oczekiwał już ogrom z Wawelu oczekiwał już ogromny tłum publiczności i czekające na wymarsz oddziały, ze sztandarami i orkiestrami: związek pocztowców, kolejarzy, cechy, stowarzyszenia rzemieślnicze itp.

O godz. 8-ej utworzył się ogromny pochód do Oleandrów, gdzie na łące położonej między Parkiem dr. Jordana a nowym domem akademickim stało podniesienie ustrojone zielenią z popiersiem Marsz. Piłsudskiego oświetlone pochodniami.

Z trybuny odczytał historyczny rozkaz red. Strojek. Na drugi dzień odbył się start marszu Kraków — Miechów — Jędrzejów — Kielce.

W Kielcach już zawczasu czyniono gorączkowe przygotowania do przyjęcia zawodników.

U mety zbudowano bramę tryumfalną i trybuny, przybrane kwiatami i zielenią. O godz. 8-ej rano przed metą poczęły się gromadzić tłumy publiczności, czekającej na przybycie drużyn, biorących udział w marszu.

Na trybunach zasiedli przedstawiciele władz z Panem Wojewodą Paciorkowskim na czele, Pan Prezydent miasta Cichowski. Pan Wicewojewoda Kroebl, przybyły z Krakowa dowódca OK V, gen. Łuczyński Prezes Zw. Strzeleckiego, Artwiński, b. dowódca 4 pp. Leg. ppułk. Jażdżyński,  naczelnik bezpieczeństwa publicznego Zwirski, ppułk. Kuczyński, Podinspektor pp. Stano, Prezes Rady Miejskiej Massalski, przedstawiciele różnych organizacji społecznych, prasy i nieprzebrane tłumy publiczności.

Z Jędrzejowa wyruszyły 33 drużyny. Start nastąpił o godz. 4 min. 10 rano. Pierwszy przybył do Kielc 33 pp. z Lublina, druga — Centralna Szkoła Straży Granicznej, trzeci — 22 pp., czwarty — 21 pp., piąty 8 pp. Leg. z Lublina, szósty — 4 pp. Leg. z Kielc, siódmy 16 pp., ósmy —42 pp., dziewiąty — Związek Strzelecki z Lublina i dziesiąty— 57 p. p.

Pierwsze miejsce w ogólnej klasyfikacji drużyn wojskowych i KOP uzyskała drużyna 8 pp. Leg. z Lublina w czasie 8 godz. 27 min. 38 sek., drugie miejsce —22 pp. w czasie 8 godz. 38 min 24 sek., trzecie 4 pp. Leg. z Kielc— 8 godz. 41 min. 39 sek., czwarta — 36 pp. —8 godz. 44 min. 30 sek., piąte — 42 pp. — 8 godz. 51 min. 42 sek., szóste — 57 pp. — 8 godz. 54 min. 9 sek., siódme — 16 pp. — 8 godz. 56 min. 31 sek.

Z drużyn p. w. i w. f. — pierwsze miejsce zajął Związek Strzelecki z Lublina w czasie 9 godz. 24 min. 22 sek., drugie — przedpoborowy garnizon z Poznania— 9 godz. 32 min. 3 sek., trzecie— Związek Strzelecki z Wielicz ki — 9 godz. 34 m. 39 s., czwarte — Orlęta Krakowskie — 9 g. 26 m. 21 s., piąte — Związ. Strzelecki Siedlce — 9 godz. 39 m. 52 sek., szóste — Związek Strzelecki Warszawa Powązki — 9 godz. 52 min. 33 sek

Z innych drużyn pierwsze miejsce zajęła drużyna Centralnej Straży Granicznej w czasie 8 godz. 34 m. 32 sek. Mistrzostwo okręgu zdobył Kraków, drugie miejesce Brześć, trzecie- — Lublin.

Najlepszy czas ze wszystkich drużyn uzyskała pozakonkursowa drużyna 21 p. p. z Warszawy— 8 godz. 26 min. 28 sek.

Na ostatnim etapie w Chęcinach urządzona była strzelnica.

Drużyny dawały dowolną ilość strzałów do celów polowych w ciągu 1 minuty (odległość 100 m.) Punkty uzyskane za strzelanie zostały odliczone od czasu marszu wg. odpowiedniej tabeli.

O godz. 1-ej po poł. odbył się w koszarach 4 pp. Leg. obiad dla uczestników marszu. Równocześnie w kasynie oficerskim odbyło się śniadanie dla zaproszonych gości, wydane przez Prezesa Zw. Strzeleckiego, Pana Artwińskiegogo. Rolę gospodarza pełnił pan Semik.

O godz. 6-ej wiecz. odbyła się defilada. Defiladę przyjmował P. Wojewoda Paciorkowski w otoczeniu gen. Łuczyńskiego, Pana Wicewojewody Kroebla, Prezydenta miasta Cichowskiego oraz pułk. Jaźdźyńskiego i Kuczyńskiego.

Po ukończeniu defilady, do uszykowanych przed gmachem Urzędu Wojewódzkiego przemówił Komendant Podokręgu Kieleckiego Związku Strzeleckiego, kpt. Ostachowski, który w jędrnych słowach podniósł znaczenie marszu szlakiem kadrówki, jako wypadku o znaczeniu historycznym.

Następnie krótkie przemówienie wygłosił Pan Wojewoda Paciorkowski, który w imieniu rządu podziękował uczestnikom marszu.

Pierwsze miejsce w strzelaniu uzyskała drużyna 4 pp. Leg. z Kielc — 12 ludzi zdobyło 61 punktów, drugie miejsce 8 pp. Leg. z Lublina — 13 ludzi — 61 pkt., trzecie miejsce — 57 pp. — 13 ludzi 60 pp.

Z kolei odbyło się wręczanie nagród. Wszyscy uczestnicy drużyny 8 p. p. Leg. z Lublina otrzymali, prócz normalnych nagród, specjalne nagrody premiera  Sławka w postaci zegarków.

Należy zaznaczyć, że w marszu brał udział 60-letni Józef Dragan z Białej Podlaskiej, oraz dwaj harcerze ze Śląska Cieszyńskiego i Górnego, Herbert Krótki i Franciszek Buchta. Wszyscy trzej otrzymali specjalne odznaczenia.

 „ Strzelec” 1930, nr 33 17 VIII (335)

Już w niedzielę roiło się od strzelców w Krakowie. A byli i tacy gorliwcy co w sobotę — na utrapienie komendanta placu i kwatermistrza— zjechali. Główny jednak zjazd drużyn odbył się w poniedziałek, w przededniu uroczystości kadrówkowych. Zjechał więc do strzeleckiego grodu (bo na takie miano dawno już Kraków zasłużył) — przede wszystkim zastępca Kmdta Gł. mjr. dypl. Wł. Rusin i „odwieczny“ kadrówkowiec i kierownik marszu zarazem—Muszkiet – Królikowski we własnej, okazałej osobie i innych ,,grubych ryb” strzeleckich co nie miara.

A kto pierwszy przyjechał, to starym zwyczajem—pielgrzymkę z drużyną odprawiał — jak nieprzymierzając ob. Wikiel, co swoich chłopców paru kostkami cukru i słowem Bożym zaprawiał, bo za 1.50 zł. nawet w Krakowie chłopa nie wyżywi — albo też, w pojedynkę do „Michalika” na „pół czarnej” wpadał, by starych „kadrowców” przy pogwarce złapać.

Główna część pracy koncentruje się tymczasem w „Domu Żołnierza Polskiego”, gdzie się mieści Komenda Placu. Tam też „ostro” urzęduje ob. por. Kerc, który mocno w garść bierze przybywające drużyny. Kierownictwo wykańcza prace organizacyjne w Komendzie okręgu, gdzie „grzmi” głos Muszkieta i I z-cy Kierownika Marszu K-ta Okr. V ob. mjr. L. Naimskiego. To sztab, który ostatecznie rzeczy „wygładza”, uzupełnia i modyfikuje.

Wieczorem żywo już tętni Kraków rozgwarem strzeleckim. Tłumy ludzi gromadzą się przed gmachem K-dy przy Floriańskiej i — jak w „dobrych, wojennych czasach” z zainteresowaniem odczytują ogromną odezwę Komitetu i miasta. Z wielu okien i dachów powiewają chorągwie o barwach miejskich i narodowych.

Od wczesnego już rana 5-go sierpnia nadjeżdżają i nadchodzą ostatnie drużyny marszowe. Przed dziewiątą rozlega się po ulicach miasta głos trąbki strzeleckiej i orkiestr poprzedzających zwartą kolumnę braci strzeleckiej i oddziałów PW ze sztandarami, udających się na mszę św. do kościoła Marjackiego, którą odprawia ks. Borowiczka. Przed wielkim ołtarzem zajmują pierwsze miejsca reprezentanci władz cywilnych z wicewoj. Mikoszem, nacz. Błażewiczem, dyr. Gregerem na czele, władz wojskowych z d-cą OK V gen. Łuczyńskim i płk. dypl. Bolesławiczem oraz samorządowych z wiceprez. Schneidrem. Wśród licznie zebranych przedstawicieli władz, instytucji i organizacji widzimy oczywiście z-cę Kmdta Gł. mjr. Rusina, prezesa Okr. Krak. płk. Kaplickiego, posła Bol. Pochmarskiego, płk. Hozera, płk. Belinę- Prażmowskiego i wielu innych.

Po nabożeństwie przyjmuje d-ca O. K. gen. Łuczyński raport od ob. Spałka a następnie —w otoczeniu reprezentantów władz i instytucji— defiladę oddziałów strzeleckich i PW przed kościołem Mariackim. Dziarska postawa oddziałów strzeleckich zyskuje sobie uznanie zarówno gen. Łuczyńskiego i całego otoczenia jak i licznie zebranej publiczności, która tłumnie zaległa plac Mariacki.

Drugą część podniosłej i pięknie rozpoczętej uroczystości kadrówkowej niespodziewanie zepsuła pogoda. Zaledwie rozpoczął się capstrzyk strzelecki, który wzywał Kraków do tłumnego pochodu do Oleandrów, zaledwie na Wawelu zebrała się stara wiara leguńsko – strzelecka — padły pierwsze krople deszczu, który wkrótce zamienił się w gęstą ulewę. Oczywiście takie okoliczności przyspieszyły uroczystość w Oleandrach, gdzie odbyło się tylko odczytanie historycznego rozkazu.

Mimo to wiara strzelecka nie straciła właściwego sobie animuszu— tym bardziej, że orkiestry grały — i nie zważała, że deszcz na nos kapie ale „dzielnie” wytrwała na rozmokłej placówce wpływając tym samym zachęcająco, na gromadę „cywilów”. Spowity w mgłę, kołysany wichrem i deszczem— zasypiał zwolna Kraków podczas gdy gromada strzelecka rozgrzewała się u „Michalika” i gotowała do zbliżającego się ze świtem marszu. Taka to już krakowska i strzelecka dola…

Nawet starzy kadrówkowcy jak— nie wskazując palcem — Muszkiet- Królikowski, co to niejedną „jajecznicę” w Kmitówce zjedli, nie pamiętają takiej pogody. Jak Kadrówka — Kadrówką czegoś podobnego jeszcze nie było. Na domiar złego — jako nieszczęście zawsze w parze chodzi — jeszcze zadymka ostro dmie w oczy tak, że nawet na „deptaku” niewiele widać, bo i prześwietny magistrat, pewnie dla oszczędności, światła poskąpił.

„ Strzelec” 1930, nr 33 17 VIII (335)

l-szy ELIMINACYJNY ETAP KADRÓWKI

Oleandry — Słomniki — Miechów

Zanim brzask przetarł zachmurzony horyzont rozległa się w koszarach gdyż brać strzelecka czujnym snem spała pobudka strzelecka. Już o 3-ej zerwali się zawodnicy, by o 4ej w zwartym batalionie pod dowództwem mjra Naimskiego przemaszerować ulicami miasta. Zatętniły bruki pod stopami dziarskiej kolumny — odbiło się o stare mury Krakowa raz drugi i dziesiąty echo muzyki wojskowej poprzedzającej szarą gromadę i tłumy ciekawych. Bo i Kraków budzi się czasem wcześnie zwłaszcza gdy o strzelców i Oleandry chodzi. Toć to jego chluba, której mu nikt nie odbierze. I dlatego choć deszcz tylko wisi, a świt sennie i leniwie wstaje— w Oleandrach od tłumu się roi. Nie zważają na błotko „grube ryby” i zwykli szaraczkowie — lecz tłumnie stawiają się na pamiętnym placu, by wysłuchać mszy św., od prawionej przez ks. kap. Marskiego, okolicznościowych przemówień i historycznego rozkazu — a przede wszystkim doczekać się startu swych faworytów. Bo „Kadrówka” ma już nie tylko weteranów — ale i faworytów, znanych wśród publiczności, która już na wstępie dodaje drużynom ducha, sakramentalnym „tylko się nie dajcie” — „trzymajcie się ciepło”… Zwłaszcza to ostatnie powiedzonko bardzo jest aktualne, bo wiara trochę „przymarzła” na długim postoju w oczekiwaniu kolejki startu, a przede wszystkim końca uroczystości. Wreszcie o godz. 5.30 zaczyna się start drużyn w kolejności zgłoszeń przy dźwiękach orkiestry. Z zainteresowaniem przyglądają się mu liczni przedstawiciele władz z wicewojewodą Mikoszem, dow. OK gen. Łuczyńskim, prezydentem Rolle na czele. W gronie miłych i szczerze oddanych gości widać płk. Bolesławicza, płk. Belinę-Prażmowskiego, płk. Hozera, który wraz ze star. Wnękiem odważnie stawia na Siedlce i Wieliczkę, repr. Państwowego Urzędu WF i PW mjr. dypl. J. Wądołkowskiego, płk. Stażewskiego, dyr. Sieńkę, star. grodz. Małaszyńskiego, posła Pochmarskiego i wielu innych, którzy gorąco oklaskiwali startujące drużyny. Wśród licznie zebranych gości szczególną uwagę zwracał repr. armii japońskiej lotnik kpt. Terada, który w towarzystwie lotników polskich z zainteresowaniem informował się o organizację Marszu. Korzystając z tej niezwykłej okoliczności zwróciliśmy się do egzotycznego gościa z prośbą o podzielenie się wrażeniami z uroczystości porannej w Oleandrach. Kpt Terada oświadczył przede wszystkim, iż. po raz pierwszy ogląda marsz o tak powszechnym charakterze. Szczególnie uwagę zwraca udział drużyn wojskowych na równi z drużynami organizacji PW. To też z zainteresowaniem śledzi zarówno organizację jak i przebieg marszu

Pierwsze ruszyły ze startu na szlak miechowski drużyny: 8 pp Lublin i 16 pp Tarnów, z okrzykiem „Cześć, cześć, cześć!” Za nimi w dwuminutowych odstępach czasu reszta drużyn z… „rypcium pypcium” i innymi odtrąbieniami Oczywiście szczególny entuzjazm wśród licznie zebranych sympatyków wzbudza start popularnych „Orląt” krakowskich z ob. dr. Janickim na czele i… Wieliczki na którą padło tymczasem kilka zakładów.

Tymczasem jednak deszcz się rozpadał i ani myśli ustawać. Każdy więc szuka własnego „dachu” i atakuje groźnego komendanta ruchu, wszechwładnego władcy brygady samochodowej. Wiadomo jednak, że prasa to szóste mocarstwo świata, więc nawet mjr. Naimski z nią się „liczy” i przydziela dzielnego „Steyera”, którym szybko mkniemy za drużynami.

Zaledwie wyjechaliśmy na trasę dochodzi nas „hiobowa” wieść, że kilka drużyn wojskowych zmyliło drogę i pomknęło raźno w stronę… Ojcowa. Dobre parę km. uszły sobie chłopy zanim ich z drogi zawrócono. Szczęściem na pierwszym etapie, jako eliminacyjnym, czas wielkiej nie odgrywał roli, byle drużyna przebyła etap w czasie 9 minut przeciętnie 1 km. — a co

do tego komisja nie miała wątpliwości, gdy chodzi o drużyny wojskowe i — godząc się na przebycie dalszej części etapu marszem podróżnym — zakwalifikowała je do dalszych etapów, by „i wilk był syty, i owca cała“…

Zarówno opóźnienie startu marszu, jak i rozciągnięcie go przy 47 drużynach na półgodziny — wywabiło liczne gromadki ciekawych na trasę, wypatrujące — mimo gęstego deszczu — pierwszych zawodników. Miłą niespodzianką było powitanie władz strzeleckich z mjr. dypl. W. Rusinem, kierownictwa Marszu z ob. insp. Muszkietem – Królikowskim na czele — przy bramie powitalnej w Michałowicach, na granicy pow. krakowskiego i miechowskiego, tam gdzie niegdyś pierwsza kadrowa zwaliła słupy graniczne. Wita więc nas oddział strzelecki delegacji pow. miechowskiego ze sztandarem i reprezentanci ludności miejscowej z zast. star. Kosińskim, pos. mjr. Kleszczyńskim i nacz. straży poż. Dąbrowskim

Nadjeżdża mjr. Rusin, który — w otoczeniu kierownictwa marszu— wraz  z wiceprez. Ok. Krak. Dyr. Sieńką — przy dźwiękach „Pierwszej Brygady” odegranej przez orkiestrę z Więcławic — przyjmuje raport Kmdta oddziału komp. Kmity. W przemówieniu powitalnym star. Kosiński zapewnia o żywej łączności ludności ziemi miechowskiej z ideą Legionów i Komendantem szarych żołnierzy, którzy na szlaku miechowskim rozpoczęli marsz ku wolności. W odpowiedzi mjr. Rusin dobitnie podkreśla, iż uczestnicy Kadrówki pragną być godnymi następcami tych, których drogowskazem i wodzem był i jest Marsz. Piłsudski.

Wkrótce potem przechodzą pod bramą pierwsze, entuzjastycznie witane drużyny: 8 pp leg. i 16 pp Słomniki, punkt odpoczynkowy. Przy dźwiękach orkiestry z Niegardowa wpada na metę w bogato dekorowanych Słomnikach drużyna 8 pp leg. w komplecie, uzyskując doskonały czas 3.57 min. Za nią nadciąga 16 pp., 22 pp., 33 pp., Z. S. przedpob. gam. Poznań, „Orlęta”, 42 pp., Straż graniczna, Lublin, Wieliczka, Suchedniów i inne. Równocześnie dochodzą wieści o odpadnięciu drużyn: 28 psk., Jarocina, Z. S. pocz. Warszawa i Wadowic. Słuch zaginął tylko o zbłąkanych drużynach wojskowych. Najlepszy czas uzyskuje drużyna garn., ze strzeleckich „Orlęta Po 15-to min. odpoczynku ruszają w dalszą drogę, tym uciążliwszą że wiatr z deszczem gęsto zacina w oczy.

Na mecie w Miechowie zebrały się już tłumy publiczności ze star. Emerykiem i hr. Miroszewskim z Czech na czele. Przy pięknej bramie powitalnej stanął oddział strzelecki ze sztandarem, który powitał z-cę Kmdta Gł. mjr. Rusina i reprezentanta okr. krak. Dyr. Sieńkę. Nie brak i licznych gości z Krakowa z Beliną – Prażmowskim i pos. Pochmarskim.

W miasteczku całym gwarno i odświętnie… O godz. 11 37 i 57 wkracza na metę w doskonałej formie drużyna 8 pp. leg., dzielnie prowadząca od chwili startu. Dopiero w kilkanaście minut później—o 11,49:28 nadciąga 16 pp. Tarnów, równocześnie z nim wystartowany, po nim 22 pp Siedlce, 33 pp. Łomża, Straż gran., ZS Poznań i gorąco oklaskiwane „Orlęta” — przed 42 pp i Wieliczką.

Wszystkie przybyłe drużyny, wraz ze zbłąkanymi drużynami wojskowymi, zostały zakwalifikowane do dalszego marszu. W ciągu etapu odpadło 8 drużyn: 28 pp. S.K., PW kol. Siedlce, Łódź pow. Rzeszów, Jarocin, Wadowice, Warszawa poczta, Augustów, tym bardziej zbytecznym było forsowanie zawodników na kwalifikacyjnym etapie, że minimum wynosiło 646 min., podczas gdy 8 pp przebył ten etap w 5.48, a Wieliczka i „Orlęta” w 6 godz. i 1 min. Na tym etapie najracjonalniej maszerowały drużyny ZS Włodzimierz i ZS Bochnia, które stanęły na mecie w czasie zbliżonym do wymaganej normy 6 godz. 46 minut. Słowem na próżno się nie wysilały.

II etap Marszu Miechów — Jędrzejów.

Wcześnie, bo już o 3.30 za brzmiała na rynku miechowskim pobudka strzelecka, wzywająca zawodników do nowej rozgrywki na 2-gim etapie. Wkrótce zatętnił znów rynek gwarem strzeleckim… 39 drużyn uszykowało się do startu, w kolejności wymarszu z Oleandrów, z zainteresowaniem śledząc stan współzawodników i konkurentów.

5-ta rano: Punktualnie o 5 startuje 1 drużyna: 8 p. p. leg. po czym w odstępach jednominutowych wchodzą na start drużyny zakwalifikowane do dalszego marszu. Żywe poruszenie wzbudza wśród zawodników I Biuletyn VII Marszu p.t. „Strzelec na Szlaku”, na czele którego znajdują się aforyzmy z-cy Kmdta Gł. mjr. Rusina i I z-cy kier. Marszu mjr. Z. Naimskiego.

Ogólnie zaciekawia wynik drużyn wojskowych, które—po zabłąkaniu na pierwszym etapie — przybyły do Miechowa marszem podróżnym

Na trasie, w kwadrans po starcie ostatniej drużyny, przy pięknej pogodzie, sytuacja układa się wcale ciekawie i zapowiada nowe niespodzianki, nie tylko ze względu na udział drużyn wojskowych ale i klasyfikację etapu według czasu przebycia trasy.

Mijamy więc drużyny: 61, 52, 51, 44, 45, 49 (KPW Kowel), która wysunęła się dzielnie ku czołu, 40, 47 (Straż pogran.), drużynę znakomicie zdyscyplinowaną — i rwącą systematycznie do przodu, 55, 37, 32, 38, 33, 41, 37 28, 29 po nich zaś w dłuższym odstępie 27, 23, 20, 21, następnie zawzięcie rywalizujące: 25 (,,Orlęta”), 18 (Hrubieszów), 26 (Wieliczka), 17, 19, 22, a po dłuższej przerwie 16, następnie po 1 i pół kim. 6, 10, 2, 9, 11, 4, 7, i w szybkim tempie ciągnący naprzód 8 p. p.

Już w parę km. później na pięknej serpentynie leśnej pod W. Książami sytuacja się wyjaśnia. W czołowej grupie maszerują w krótkich odstępach czasu drużyny: 1, 11, 7, 4 po nich pół km. 9, 10, 6, 2, a w 2 km. odstępie pierwsza druż. strzelecka (16) Lublin, dalej 22, w odstępie 1 km. 19, oraz 25, która zdecydowanie poczęła się wysuwać przed twardą drużynę wielicką, po nich zaś 21, 27, 17, 18, 47 (Straż gran.) coraz to silniej prąca na czoło, 23, 41, 20 a za nimi w 1 i pół km. — 38, 2933, 31, 28, 32, 49, 37, 35 i inne.

Przepiękny był widok wspaniałego marszu dwójkowego drużyny C. S. Straży Gran, na górskiej niemal serpentynie leśnej i zaciętej walki „Orląt” z (Z. S.) Wieliczką, którą wreszcie wzięły na szczycie. Już wówczas widać było jednak, że najgroźniejszym konkurentem dla drużyn wojskowych będzie Straż gran., znakomicie wytrenowana przez kom. Ferencowicza — a dla drużyn strzeleckich Lublin i Wieliczka, którym dzielnie sekundował Poznań.

W Wielkich Książach na granicy okr. krak. i podokręgu kieleckiego, przy pięknej bramie powitalnej, którą tu po raz pierwszy dla uczczenia kadrówkowców wystawiono, pożegnał Dyr. Sieńko, imieniem Okręgu Krak. — zast. Kmdta Gł mjr. dypl. ob. Rusina, a wójt gminy — imieniem licznie zebranej ludności — powitał przedstawiciela Związku, Kierownictwo Marszu i drużyny strzeleckie, które zdążały tymczasem przy miłej pogodzie na punkt odpoczynkowy w Wodzisławiu.

Oczywiście Wodzisław przystroił się także na powitanie drużyn strzeleckich i wystawił pluton strzelecki wraz ze sztandarem. Ob. Ostachowski złożył raport Kmdt. mjr. Rusinowi, podczas gdy komitet miejscowy przygotowywał posiłek dla zawodników. O godz. 8 6 min. 36 sek wpadł na metę 8 pp wytrwale maszerujący na czele kolumny, po nim33 pp, 42 pp, 21 pp, 22 pp. 57 pp, 4 pp 16 pp, a z drużyn strzeleckich Z. S. Lublin, po czym Poznań i „Orlęta” w dobrym czasie, a za nimi bezkonkurencyjna w swej formie — Straż pogr., dalej Siedlce, Warszawa Śródm., Warszawa „Powązki”, Wieliczka, Żywiec, Poznań, Włodzimierz, Piotrków, Pińsk, Łódź, Suchedniów, a w grupie końcowej wytrwała Bochnia

Po 15-min. odpoczynku ruszyły drużyny w dalszą drogę do Jędrzejowa, w szczuplejszym składzie gdyż odpadły całkowicie 3 drużyny: 8 18, 20, a wiele innych pozostawiło po jednym a nawet dwóch zawodnikach po drodze. Szczególnie zaś zdziwienie wywołało odpadnięcie drużyny ZS Państw. Fabr. broni, dobrze zdyscyplinowanej i groźnej konkurentki na strzelnicy. Na tym odcinku trasy najlepszy czas uzyskał 33 pp Łomża, a z drużyn strzeleckich Lublin i „Orlęta”.

Za Wodzisławiem, na 4 km przed metą wysunęły się zdecydowanie na czoło za 8 pp. leg., —33 pp Łomża, 21 pp i 22 pp, a w drugiej grupie odległej o l1 km. — 42 pp, 16 pp, ZS Lublin, 4 pp, 57 pp. ; natomiast całą dużą grupę drużyn strzeleckich i pw wzięła bezapelacyjnie — straż pograniczna.

W Jędrzejowie na mecie tłumy publiczności, której udziela się także ogólne podniecenie. Ze szczególnym zainteresowaniem śledzi ten środkowy etap trasy repr. PUWF. mjr dypl. Wądołkowski, płk. Wojakowski i płk. Hozer. Jak zwykle pierwsza przechodzi metę druż. 8 pp leg. o g. 10.23 min., 52 sek. — w czasie 5 godz. 8 min., po niej 33 pp, 21 pp, 22 pp, 42 pp, 16 pp, ZS Lublin, 4 pp, 57 pp, parę minut później Straż graniczna, Poznań, „Orlęta”, Wieliczka, Żywiec, Poznań, Piotrków, Suchedniów, Pińsk i dalsze. Odpadły natomiast: 1 dyon samoch., ZS Hrubieszów, ZS fabr. karab., ZS Częstochowa, Legia mocar. Kraków, KPW N. Sącz; zdyskwalifikowano Warszawę Śródmieście.

                        Strzelec WARSZAWA, 24 SIERPNIA 1930 ROKU nr 34

                        JAK TO NA KADRÓWCE ŁADNIE

VII Marsz Szlakiem Kadrówki należy już do historii strzeleckiej — ale mimo to żyje nim jeszcze gromada strzelecka i żywo go komentuje, dobywając z pamięci i bogatych wrażeń rozliczne „kawały”. Z każdym dniem „Kadrówka” nabiera nowego uroku dla zwycięzców i innych „zawodników”, zwłaszcza gdy rozważono już gruntownie przyczyny klęski i… zawodów, które jednak nikomu nie psuły apetytu na punkcie odpoczynkowym pod Chęcinami. Nie przejmując się zbytnio wynikami strzelania dziarsko wkraczała wiara strzelecka na metę w Kielcach, budząc swą formą i postawą entuzjazm u licznie zebranej publiczności, która obsypywała i obdarowywała zwycięzców kwiatami. Niemałą atrakcją „Kadrówki“ był także bohater zeszłorocznego Marszu ob. Dragan, który zbierał rzęsiste oklaski i wiązanki kwiatów. Oczywiście nie brakło na Kadrówce wydawnictw strzeleckich, a przede wszystkim specjalnego numeru „Strzelca”, którego gorliwie popularyzował znany już braci strzeleckiej kolporter J. Zimosz.

Powszechną uwagę zwracał na Kadrówce — przygodny wprawdzie, ale wytrwały— udział 3-ch harcerzy. Jeden z nich, 15- letni J. Buchta maszerował ze Śląska do Milanówka i po drodze dzielnie sekundował zawodnikom. Dwaj inni Krause i Jabłoński w towarzystwie psa „Arka” wędrowali aż z Pomorza i przez dwa etapy ciągnęli z Kadrówką. Harcerz J. Buchta o trzymał po Kadrówce wraz z ob. Draganem nagrodę za indywidualny udział w Kadrówce.

Walka o mistrzostwo Kadrówki

III etap Jędrzejów — Chęciny — Kielce

Nigdy nie przeżywano na Kadrówce tylu emocyj—jak opowiadają jej weterani—ile na etapie końcowym VII Marszu. I nic dziwnego, boć przecie po raz pierwszy wprowadzono na 3-cim etapie strzelanie, które, po ciężkim marszu, musiało być dla wielu drużyn — zwłaszcza strzeleckich — prawdziwą loterią. To też już na drugim etapie wytężały drużyny maximum swych sił— przy sprzyjającej pogodzre — by uzyskać możliwie najlepsze miejsca i czasy.

Na starcie w Jędrzejowie uszykowały się drużyny już przed 4-tą w kolejności miejsc osiągniętych na II-gim etapie. O 4.10 pierwszy wyruszył 33 pp Łomża, po nim 21 pp Warszawa. 8 pp. leg. Lublin, a po nich dalsze w odstępach różnic czasów zdobytych na 2-gim etapie.

Tymczasem zaś wyczekujące swojej kolejki drużyny, skracały sobie długi, bo do dwu godzin dochodzący czas, przeglądaniem II biuletynu „Strzelca na Szlaku”, w którym humor i zapał budził żywy i aktualny felieton kierownika Marszu pt.

 „PODOBAJĄ MI SIĘ TE CHŁOPAKI!”

Sądziłby kto, iż treść tego tytułu, a zatem i cały ten wypocony artykulik wymyślił, wybulił, czy na bujał niżej podpisany, któremu jak wiadomo, na temat Kadrówki i zawodników kadrówkowych króliki się w głowie ciekają!…

Nie, po dwakroć nie

Jest to najprawdziwsze zdanie własne ob. Beliny-Prażmowskiego, jak wiadomo b. „beliniaka“, który właśnie w rzadkich napadach powagi kawaleryjskiej powyższe oto zdanie o strzelcach i zawodnikach VII Marszu Szlakiem Kadrówki szczerze — wycedził!…

— Widzę — powiada — takiego mikrusa, jak na postoju zdejmuje bucik, by wylać krew z wnętrza, która wskutek przebicia nogi gwoździem, ciekła z rozdartej pięty! Patrzę, co będzie dalej… Ten wdziewa but i jazda w drogę… Drugi znowu poodparzał nogi tak straszliwie, że stopa była cała w bąblach… Do diabła, myślę, chłopak skończony… Gdzie tam — bąble poprzebijał, rany zajodynował i poszedł dalej! —- Wiecie tegom się nie spodziewał! „Podobają mi się te chłopaki“!

Moi mili Zawodnicy!

Belina na wiatr nie mówi. Wyczynia czasem końskie żarty, bo koński ogon zawsze dla kawalerzysty jest cenniejszy niż głowa piechura, ale jak chodzi o nogi i jeśli powie coś bez żartów to jest — pewne i murowane jak czako ułańskie!…

To też chłopcy w górę głowy i nogi — takie powiedzenie Beliny starczy za największą pochwałę i świadczy, że ob. Belina wreszcie przekonał się do piechoty, nie nosi jej, za pozwoleniem, w hajdawerach swojej klaczy…

Muszkiet

Pogoda wprawdzie nie wyśmienita — ale dość możliwa — sprzyjał rozwinięciu się ostrej walki a rywalizujących drużyn czołowych, wśród których— prócz wojsko wych znalazła się przede wszystkim CS Straży Gran., ZS Lublin, „Orlęta” i Poznań, który był niemal największą rewelacją Kadrówki.

Już po kilku km marszu wytworzyły się duże luki pomiędzy drużynami. Wiele z nich maszerowało gorzej niż poprzednio, a co gorsze „pogubiło“ jeszcze po jednym lub dwu zawodnikach, co osłabiło znacznie szanse drużyny.

Ten cios dotknął przede wszystkim „Orlęta”, które maszerowały już tylko w 10-kę. Dla drużyn strzeleckich było to tem gorsze, że liczyły one więcej na nogi niż na… strzelanie.

Daleko od czoła drużyn odsądził się 33 pp Łomża — badaj, że najszybszy w nogach — któremu dzielnie sekundowała zdumiewająca ogólnie swą formą Straż graniczna.

Za nimi dopiero o 3 — 4 km ciągnęły 22 pp Siedlce, 21 pp Warszawa i 8 ppleg Lublin. One też pierwsze przybyły na punkt odpoczynkowy przy strzelnicy polowej pod Chęcinami. Niestety tutaj rozegrała się prawdziwa tragedia drużyny 33 pp Łomża — posiadającej już niemal mistrzostwo w kieszeni — bo okazało się, iż do ich karabinów nie było na strzelnicy odpowiedniej amunicji.

Wprawdzie incydent ten szybko zażegnano, gdyż drużyna zgodziła się strzelać z broni CS Straży Gran. — ale słabe wyniki strzelania stały się powodem dalszego rozgoryczenia i protestów.

Tymczasem nadciągnęły już w5 minut po C S Straży Gran.—21 pp Warszawa, 8 pp Lublin, 22 pp Siedlce, nieco później 42 pp i gorączkowo wyczekiwany przez miejscowych sympatyków (czytaj sympatyczki) 4 pp leg. Kielce, a z drużyn strzeleckich—Z. S. Lublin, a po nim, 12 min później—„Orlęta” i Wieliczka.

Niezwykły był to widok, jak wczesnego ranka, bo zaledwie kilkanaście minut po szóstej — po dwugodzinnym, wytężonym marszu — schodziły drużyny na stanowiska polowe pod Chęcinami, by „na gorąco” — w jednominutowej strzelaninie — walczyć o zwycięstwo z nieznanym „wrogiem”. Rozumiał to — każdy dobrze, iż tutaj właśnie rozegra się decydująca walka o mistrzostwo Kadrówki, że każdy strzał trafny to bezcenny atut poprawiający niedociągnięcia w nogach .Niestety wyniki strzelania zawiodły nie tylko tych, którzy strzelali z obcej broni — ale i kandydatów do pierwszych miejsc w kategorii drużyn strzeleckich. Pod tym względem drużyny strzeleckie mają jeszcze wiele do odrobienia, by dorównać choćby w przybliżeniu wynikom drużyn wojskowych.

Po 15 min. odpoczynku ruszyły drużyny w dalszą drogę do Kielc, gdzie tymczasem wzdłuż drogi ze brały się niewidywane dotąd  tłumy publiczności. Już na przed mieściach ciekawie wypytywano przejeżdżających o „beniaminka” kieleckiego—4 pp. leg. Oczywiście na mecie zbudowano piękną bramę na cześć zwycięzców i 2 trybuny dla przedstawicieli władz i instytucji oraz reprezentantów prasy.

Wśród licznych gości widać woj. kieleckiego Paciorkowskiego z żoną, d-cę O. K. gen. Łuczyńskiego, Prez. Cichowiskiego, wice – woj. Kroebla, d-cę 4 ppleg płk. Kuczmińskiego, płk. Zulaufa. płk. Jażdżyńskiego, ks. ppłk. Cieślińskiego, prez. Artwińskiego, prez. Karamana, prez. Gąszczyka, prez. O. U. Z. Sosnowskiego, w-prez. Potockiego, prez. Ziemięckiego, inż. Kruka, Insp. Stano, star. Holukę, prez. Barcikowskiego, dr. Jokiela i wielu innych. Zjechało również wiele gości z Krakowa z Dyr. Sieńką i płk. Słuźewskim na czele, oraz z K-dy Gł. z Warszawy z szefem sztabu mjr. Cz. Święcickim.

Już o 9 panuje ruch gorączkowy. Z-ca Kmdta Gł. mjr. dypl. Wł. Rusin przyjmuje raport oddział strzeleckiego, orkiestra gra „Pierwszą Brygadę”, a co bardziej niecierpliwi wychodzą naprzeciw drużyn. Tymczasem Komisja Sędziowska rozpoczyna ostre urzędowanie, by przed 5-tą godz. skończyć obliczenia oficjalne.

Pierwszy wpada na metę — owacyjnie witany — 33 pp Łomża o 9’19:50. Niedoszły zwycięzca zebrał przynajmniej maximum entuzjazmu publiczności. Parę minut później wkroczyła na metę żywo oklaskiwana Straż Gran., 22 pp Siedlce, 21 pp Warszawa i 8 ppleg Lublin z dzielnym kapr. Wałachem na czele, który — po uzyskaniu 61 pkt. na strzelnicy — już z góry śmiał się do… zwycięstwa.

Wkrótce nadeszli niecierpliwie wyczekiwani „czwartacy” (4 ppleg), których obsypano kwiatami i 16 pp Tarnów. Z drużyn strzeleckich pierwszy wpadł Lublin, później Poznań, „Orlęta” i Wieliczka, a za nimi Warszawa-Powązki i inne do Bochni włącznie, którą dzielnie prowadził ob. Piątkowski. Po południu odbyła się, wobec licznych gości i tłumów publiczności, przed gmachem województwa podniosła uroczystość rozdania nagród, którą poprzedziło prze mówienie kpt. Ostachowskiego i woj. Paciorkowskiego. Rozdania pięknych i bogatych nagród dokonali gen. Łuczyński i woj. Paciorkowski. Mistrzem VII Marszu Szlakiem Kadrówki została drużyna 8 ppleg Lublin, w składzie: Drużynowy kapr. A. Wałach, Kot Z., Wuth P,, Benke R., Hoffman B„Bierecjowoj T., Kubiak J., Warela J., Palacz W., Wroński J., Smorog J. Chołod F„ Marko J. I Demczuk S.

I miejsce w kategorii drużyn strzeleckich zdobył Z. S. Lublin, w skład którego wchodzili strzelcy z Lublina i Krasnegostawu: drużynowy Manaj J., Chałas St„ Frączek St„ Cichorz Fr., Żołnierek Z., Kijko S,, Stefańczyk St., Wierzbicki W., Kowalik W., Budzyński K., Tymicki Z., Pustelnik M. i Stefańczyk J.

W ten sposób Lublin zwyciężył na całej linii, choć moralne mistrzostwo zdobył 21 pp Warszawa, a mistrzostwo Okręgowe — Kraków.

 J. K.

NA STRZELECKIM SZLAKU

Obsada personalna Kierownictwa Marszu i Komisji Sędziowskiej.

Kierownik Marszu — Insp. H. Muszkiet – Królikowski.

I Z-ca Kier. Mar. — Okręg, mjr. Ludwik Naimski.

II Z-ca Kier. Mar. — Podokr. Kpt. Marian Kurleto.

III Z-ca Kier. Mar. — Pow. por. Jan Dadak.

Komendant ruchu — Por. Blachaczek.

Adjutant — Pow. Por. Andrzej Kerc.

Kwatermistrz — Pow. Por. Wacław Minowski.

I Z-ca Kwaterm. — Oddz. Chor. Łapczyński.

Starter — Kpt. Stefan Zakrzewski.

Komendant met. — Kpt. Lucjan Frącczkiewicz.

Mierzący czas — Por Pawlik.

Sekretarz — Nowińska Jadwiga. Por. Stępkowski.

Kier. Kanc. Marszu — Komp. Ppor. Żółczyński Karol.

Kmdt Brygady Kontr. — Obw. Spałek Jan.

I Z-ca Kmdta Bryg, kontr. — Por. Staszkiewicz Grzegorz.

II Z-ca Kmdta Bryg, kontr. — Pow. Por. Patykowski Bolesław.

Kier. Kwatery pras. — Red. Korpała Józef.

Lekarz Nacz. Marszu — Ppłk. Komp. Er. Henoch

Z-ca Nacz. lekarza —. Dr. Pierożyński Oktawian.

Lekarz pomocniczy — Oddz. Dr. Fischer.

II lekarz pomocniczy — Oddz. Dr. Bulanda.

III lekarz pomocniczy — Oddz. Dr. Wanat

Komisja sędziowska:

Podokr. kpt. Kurleto Marjan.

Kpt. Frączkiewicz Lucjan.

Kpt. Zakrzewski Stefan.

WYNIKI VII MARSZU SZLAKIEM KADRÓWKI

I. Kategoria — drużyny wojskowe

I. 8 pp. Leg. Lublin 8:27:38 Nr druż. 1

II. 22 pp. Siedlce 8:38:24 Nr druż. 10

III. 4 pp. Leg. Kielce 8:41:39 Nr druż. 6

IV. 33 pp. Łomża 8:44:30 Nr druż. 11

V. 42 pp. Białystok 8:51:42 Nr druż. 9

VI. 57 pp. Poznań 8:54:09 Nr druż. 4

VII. 16 pp. Tarnów 8:56:31 Nr druż. 2.

II. Kategoria — drużyny przysposobienia wojskowego.

I. ZS Lublin 9:24:22 Nr druż 16

II ZS Przedpoborowi Garnizonu Poznań 9:32:02 Nr druż. 22.

III ZS Wieliczka 9:34:38 Nr druż. 26

IV. ZS ,,Orlęta” — Kraków 9:36:21 Nr. druż. 25

V. ZS Siedlce 9:39:14 Nr druż. 21

VI. ZS Pińsk 9:49:52 Nr druż. 38

VII ZS Warszawa — Powązki 9:52:33 Nr. druż. 19

VIII. ZS Żywiec 10:02:49 Nr druż. 27

IX ZS Piotrków 10:06:03 Nr druż. 33

X ZS Biała Podlaska 10:13:50 Nr druż. 44

XI ZS Łuków 10:17:37 Nr druż. 37

XII ZS Suchedniów 10:18:14 Nr druż. 28

XIII KPW Kowel 10:19:32 Nr. druż. 49

XIV ZS Włodzimierz 10:21:01 Nr druż. 17

XV ZS Zagożdżon 10:22:24 Nr druż. 45

XVI ZS Łódź—miasto 10:24:23 Nr druż. 35

XVII ZS Fabryka tyt. Poznań10:32:55 Nr druż. 23 

VIII ZS Drohobycz 10:38:46 Nr druż. 29

XIX. ZS Tomaszów 10:43:00 Nr 32

XX ZS Pińczów 10:55:30 Nr druż. 31

XXI Och. Straż. Pożar. Rejów 11:01:36 Nr druż. 51

XXII KPW Radom 11:38:59 Nr druż. 55.

XXIII ZS Bochnia 12:02:45 Nr druż. 61.

POZA KONKURSEM

I. Kategoria — drużyny wojskowe

I 21 pp Warszawa 8:26:28 Nr. druż 27.

II Kategoria — drużyny przysposobienia wojskowego.

I. ZS Jarocin 12:07:18.

ZWYCIĘSTWO OKRĘGÓW ZS

I. Kmda Okr. ZS Nr. V pkt 15

II Kmda Okr. ZS Nr. IX pkt 21

III. Kmda Okr. ZS Nr. II pkt 26

IV. Kmda Okr. ZS Nr. IV pkt 42

V. Kmdta Okr. ZS. Nr. X pkt. 47

Wyniki III etapu marszu Jędrzejów — Kielce.

Drużyny wojskowe.

1) 33 pp Łomża 4.29:09 g.

2) 4 ppleg Kielce 4.39:13 g.

3) 16 pp Tarnów 4,39:30 g.

4) 8 ppleg Lublin4.43:46 g.

5) 22 pp Siedlce 4.45:42 g.

6) 21 pp. Warszawa 4,46:39 g.

7) 57 pp Poznań 4.46:54 g.

8) 42 pp Białystok 4.54:58 g.

Wynik strzelania drużyn wojskowych.

1) 4 ppleg Kielce — 61 pkt.

2) 8 pp leg. Lublin—61 pkt.

3) 21 pp Warszawa — 60 pkt.

4) 57 pp Poznań — 55 pkt.

5) 42 pp Białystok — 48 pkt.

6) 22 pp Siedlce — 45 pkt.

7) 16 pp Tarnów — 38 pkt,

8) 33 pp Łomża — 25 pkt

                       Po Kadrówce — o Kadrówce

Naglony przez naszego redaktora o pilny artykuł t.zn. „na wczoraj“ pragnę napisać o tym — co świat strzelecki ostatnio przeżył — o Kadrówce i o jej tegorocznych nowościach, które poszły wraz z regulaminem pod pręgierz opinii publicznej.

A więc przede wszystkim — eliminacja. Niezawodnie zrobiła bardzo dużo w terenie. Na Kadrówce znać z niej było jedynie wielce podniesioną w b. r. dyscyplinę marszową. Co się tyczy samych walorów fizycznych drużyn, drużyny nasze były wystarczająco dobrze pod względem marszu przygotowane— a jeżeli pierwszego-dnia załamało się kilka drużyn to przyczyn szukać należy w małej wartości moralnej drużynowego, w nieznajomości regulaminu marszu, oraz w fatalnym stanie obuwia, przywdziewanego na marsz. Według opinii naczelnego lekarza70% niedomagań, w których musieli interweniować lekarze, przypadało na otarte obuwiem nogi. W końcu należy podkreślić jeszcze jeden charakterystyczny moment. Nie możemy narazie zapobiec zmianie zawodników w ostatniej chwili. Na marsz idą w drużynie niekoniecznie ci strzelcy, którzy brali udział w eliminacji, ale ci, którym na to w danej chwili czas i urlop pozwalają.

A teraz nieco o etapie kwalifikacyjnymi czyli pierwszym Kraków— Miechów. Rzecz pokazała się jako dobra. Może za mało dano czasu na przebycie tego etapu, bo tylko po 9 min. na 1 km. Może, gdyby trasa nie była po deszczu, czas ten byłby dostateczny. W każdym razie rzecz wytrzymała próbę i zdała w zupełności egzamin. A że na pierwszym zaraz etapie odpadło najwięcej drużyn, to rzecz stale na kadrówce się powtarzająca, gdyż etap pierwszy odbywa się dla przeważającej liczby drużyn po nocy źle i mało przespanej, po podróży nocy poprzedniej, co znacznie osłabia wytrzymałość, oraz dlatego także, iż etap ten — to próba wytrzymałości moralno-fizycznej dla drużyn słabo przygotowanych.

Możliwe, że gdyby drużyny spały po dobre 7 — 8 godzin snem smacznym a nie trudzono ich już o 2.30 w nocy, to wynik byłby inny.  Za długo też trwają uroczystości oficjalne rano, które można by znacznie skrócić.

Po za tym można by przejść do systemu więcej wychowawczego — jednym słowem do oznaczenia godziny startu danej drużyny i oczekiwania samodzielnego jej się stawienia.

Zresztą kiedy da się na przyszłość lepsze warunki czasowe do przebycia pierwszego etapu, marsz śmiało może się rozpocząć o godzinie 6-ej.

Zyska na tym propaganda, co już tego roku było widać, gdyż trasa była pełna widzów, co nie miało miejsca w latach poprzednich gdy drużyny przelatywały przez wioski i miasteczka o godzinie 5-ej rano i pies z kulawą nogą ich nie oglądał. Plombowanie. Wykazałoby dużo plusów, gdyby plombowano drużyny tak jak się do Komendy placu zgłaszały tzn. na zimno. Ponieważ jednak w komendzie placu nikt o tem za wcześnie nie pomyślał— sprawa wziąwszy nagły pęd pod wieczór, została nieco niedociągnięta.

Przy znanej na Kadrówce — niesportowej nieuczciwości — którą trzeba wszelkiemi środkami wyplenić, gdyż pojęcie rywalizacji sportowej zawiera w sobie bezgraniczną czystość i szlachetność działań sportowych — niezawodnie zdarzyła się nawalanka ,,na podstawionego” i nikt nie zaręczy mi czy plombujący nie zaplombowali kilku żywych dodatków nadzwyczajnych przy tych drużynach, o których wiem, że miały ze sobą na trasie zapasowych „na wszelki wypadek” zawodników , względnie „kolarzy”— których mogli nie zabierać. Dlatego pewnie zdarzyło mi się widzieć, że jeden z zawodników pewnej drużyny na ostatnim etapie marszu miał nowiusieńką plombę na swej szlachetnej garstce i z góry mię upewnił, że wszyscy mają brudne sznurki, ale on tak szanuje i tak czysto trzyma plombę że jest jak nowa. I co takiemu zrobisz!

Dlatego plombowanie musi się odbywać bardzo skrupulatnie i z największą uwagą.

Po za tym plomby były źle nakładane i widziałem zawodników, którzy mogli je łatwo zdjąć. Z tego też powodu padła myśl wiązania plomb na szyi, gdyż przez głowę — trudniej będzie je ściągnąć. Tu znów widoki szybkiej kontroli są słabsze.

Kontrola marszu przez osoby postronne okazała się doskonałą i kolarze Policji Państw, i klubów sportowych wykazali dużo dla sprawy zrozumienia i uczciwości. Komisja sędziowska uniknęła tego roku wielu zażaleń na różne „kreski” stawiane przez kolarzy pochodzących z zainteresowanych drużyn, drużynom przez nich eskortowanym. Dostateczna liczba tegorocznych kolarzy gwarantowała ciągłość ich pracy i współpracy z komisją.

Największą nowością to wprowadzenie strzelania. Źe było konieczne o tern mówi poziom przeciętny wyników drużyn PW. Była przecież drużyna, która wybiła… 6 punktów.

Może tą drogą dojdziemy do dobrych rezultatów w strzelaniu tak jak doszliśmy do aż zanadto dobrych wyników marszu. Ponieważ jednak nigdy nie można za dobrze strzelać, mamy więc przed sobą pole do popisu. I rodzaj terenu i rodzaj ognia jednominutowego bez ograniczenia ilości strzałów okazał się — zdaje się — dobry. Zresztą niech się o tem wypowiedzą, fachowcy strzelectwa.

Szwankuje natomiast obliczenie które jest „za grube” i mało sportowe. Trzeba przejść do obliczania jakim posługują się narciarze w biegu ze strzelaniem.

Po za tym na strzelnicy widzi się dokładnie zdyscyplinowanie drużyny. Ktoś też słusznie zauważył, że dla P. W. przydałoby się więcej musztry, by oddział na strzelnicy, reagował i czujniej i żywiej na głos drużynowego. Zdanie słuszne, gdyż rzeczywiście za dużo się gada, a mało słucha.

Mistrzostwo drużynowe Związku ma przed sobą dużą przyszłość. Zdobycie go jest zaszczytem nie lada i dużo większym niż zdobycie czołowego miejsca indywidualnego. Okręgi, które nawet zdobyły dalsze miejsca w klasyfikacji zespołowej mogą z tego być dumne, gdyż świadczy to o należytej pracy w szerz.(?-A.Ś)

M. Kurleto